Ostatnie lata to intensywny rozwój oraz wzrost popularności tzw. finansów behawioralnych. Zajmują się one tłumaczeniem przyczyn psychologicznych danych posunięć uczestników rynków i giełd świata. Ich wybory będą więc swoistą wypadkową sił pochodzących z zewnętrznego świata, przefiltrowanych i zmodyfikowanych przez określone efekty psychologiczne zachodzące w jego umyśle. W pierwszej części artykułu opisana została pułapka gracza i nierespektowanie prawa regresji do średniej oraz nadmierna pewność siebie. W drugiej części przedstawione zostaną pułapka dostępności, efekt predyspozycji oraz rola pamięci w decyzjach inwestorskich.

Pułapka dostępności

Mechanizm powstawania pułapki dostępności jest bardzo prosty. Można wyróżnić różne rodzaje dostępności. Dostępność oparta na doświadczeniu oznacza, iż człowiek inaczej odbiera bodźce zewnętrzne w zależności od swojej wiedzy i przeżyć. Informacja zgodna z dotychczasowymi doznaniami danej osoby bardziej do niego przemówi, niż dane w jakiś sposób im przeczące. I odwrotnie, doświadczenia człowieka determinują jego odbiór i interpretację i rzeczywistości. Przykładowo osoba, której niedawno ukradziono samochód, zapewne wyżej oszacuje przestępczość w kraju, niż ktoś, kto nigdy nie padł ofiarą przestępstwa. Dostępność związana z pamięcią i wyobraźnią z kolei zależy od łatwości, z jaką daną informacje da się odnaleźć w swojej pamięci i przywołać na użytek w razie potrzeby. Będzie ona zależeć od wielu czynników, np. powiązanych z nią emocji (ludzie znacznie lepiej zapamiętują rzeczy wywołujące w nich silne uczucia), koncentracji w momencie przyswajania, skojarzeń czy wreszcie czasu, jaki upłynął od momentu zapamiętania..
Jak więc dostępność wpływa na decyzje inwestora? Najprościej rzecz ujmując, będzie on bardziej skłonny zaufać informacji zgodnej z jego przeświadczeniami czy też uwierzyć w dobrą opinię o spółce, której nazwa utkwiła jakimś trafem w jego pamięci. Jest bardzo prawdopodobnym, iż przeceni wagę informacji, które są da niego dostępne i zrozumiałe, a zlekceważy istotność pozostałych. Pierwotny ludzi lęk przed tym, co obce i nieznane, a dążenie do tego, co posiada już jakiś pierwiastek „znajomości” mogą więc zdecydować o tym, że gracz giełdowy podejmie decyzję niekoniecznie dlań optymalną, a bardziej instynktowną.

Efekt predyspozycji

Naturalnym ludzkim zachowaniem jest dążenie do unikania poczucia wstydu i poszukiwanie uczucia dumy. Odnosi się to do wszystkich wymiarów naszego życia, a więc stosuje się także do zachowań inwestorskich. Ze strachu przed ewentualnym wstydem a w pogoni za dumą gracz giełdowy może odczuwać pokusę sprzedaży akcji zyskownych, aby „zrealizować” satysfakcję, oraz zbyt długiego trzymania pozycji przynoszących straty. Powodem tego ostatniego zachowania jest niechęć do przyznania się do błędu oraz fakt, iż poczucie straty ulega deprecjacji wraz z upływem czasu. Co ciekawe, siła negatywnych i pozytywnych uczuć inwestora jest tym silniejsza, im bardziej dany zysk lub strata wynikają z jego osobistych decyzji, a mniej od niezależnych czynników (np. trend giełdowy, sytuacja makroekonomiczna). Badania potwierdzają, iż efekt predyspozycji nie jest tylko konstrukcją ściśle teoretyczną i faktycznie wydaje się on mieć duży wpływ na zachowania inwestorów. Podstawowe potrzeby emocjonalne (unikanie bólu i poszukiwanie przyjemności) są w stanie zdominować racjonalne decyzje oparte na strategii maksymalizacji stanu posiadania, powodując zbyt szybką realizację zysków i przetrzymywanie akcji stratnych. Można w tym miejscu dodać, że nie tylko unikanie wstydu może stanowić przyczynę błędnych decyzji inwestorskich. Im więcej czasu, wysiłku i pieniędzy włożyło się w analizę danej inwestycji i decyzję o niej, tym niechętnej się do niej odstępuje. Mechanizm ten działa niezależnie od dochodów, jakie ta inwestycja przynosi.

Pamięć a decyzje inwestorskie

Nauka już dawno udowodniła, iż pamięć ludzka jest tworem wysoce niedoskonałym i potrafiącym podstępnie oszukiwać swojego właściciela. Różni się ona bardzo od pamięci elektronicznej bazującej na półprzewodnikach. W odróżnieniu od niej, biochemiczne procesy w mózgu prowadzą do zapisu bardzo nieobiektywnych informacji. Opierają się one nie na faktach, a raczej towarzyszącym im emocjom i odczuciom.
Akcje dwóch różnych spółek, które w określonym przedziale czasowym straciły dokładnie taki sam procent wartości, mogą zostać przez umysł zupełnie inaczej zaklasyfikowane. Pierwsza z nich, deprecjonująca się przez cały czas stopniowo, będzie zapamiętana jako mniej bolesna dla portfela inwestora, niż papiery wartościowe, których cena spadła nagle i gwałtownie pod koniec tego okresu. Podobnie sprawa wygląda z doświadczeniami pozytywnymi- lepiej kojarzą nam się te, które osiągnęły większe „natężenie” u kresu swego trwania. Ekonomicznie ekwiwalentne zjawiska mogą więc w pamięci inwestora zostać zapisane jako zupełnie nieporównywalne. Akcje pierwszej spółki, mimo iż były źródłem takiej samej straty, będą posiadały u niego inne, mniej negatywne nastawienie, co może zaważyć na jego decyzjach giełdowych.

Ludzki mózg bardzo źle radzi sobie ze sprzecznymi sygnałami. Zjawisko, nazywane przez psychologów dysonansem poznawczym, rodzi silny dyskomfort i napięcie psychiczne. Aby załagodzić tę sytuację, mózg może modyfikować sposób odczuwania przez nas danej sytuacji. Niech sprawę zilustruje jeden z przeprowadzonych eksperymentów. Grupę badanych poproszono o zjedzenie smażonych koników polnych, czyli rzeczy w kulturze zachodniej postrzeganą jako raczej mało zachęcającą do spożycia. Grupa pierwsza, prowadzona przez nieuprzejmego i budzącego antypatię naukowca, uzyska znacząco lepsze oceny smaku zjadanego specjału, niż część druga, znajdująca się pod przewodnictwem osoby sympatycznej i entuzjastycznej. Ci ostatni mogli tłumaczyć sobie swoją zgodę na niemiłe przeżycie faktem, iż nie chcieli tak dobrej osobie sprawić przykrości. Dysonans poznawczy, wywołany faktem, iż spożyło się coś obrzydliwego, na dodatek na życzenie odpychającej osoby, wywołało u osób należącej do pierwszej grupy potrzebę wytłumaczenia sobie tak nieracjonalnego postępowania. Zadanie to spełnia umysł, który przekonuje swojego posiadacza, iż podany specjał nie mógł być aż tak niesmaczny i zredukuje nieprzyjemne doznania podniebienne.

Szczególnie usilnie umysł stara się łagodzić dysonanse związane z opinią danej osoby o samej sobie. Człowiek na ogół myśli o sobie jako kimś inteligentnym i sympatycznym. Sygnały, które mogłyby podkopać taką opinię, są przez mózg tłumione. Skoro jestem dobrym inwestorem, moje inwestycje nie mogą być nietrafione! Psychiczny system obronny odrzuci niepożądane informacje i zmodyfikuje pamięć o przeszłych dokonaniach. Obiektywna ocena poziomu realizacji własnych celów inwestycyjnych jest więc niezmiernie trudna, a zniekształcona percepcja nie sprzyja prawidłowemu odczytywaniu bodźców rynkowych.

Spojrzenie na inwestora przez pryzmat psychologii daje podstawy do wyjaśniania licznych obserwowalnych anomalii, czyli odstępstw od efektywności rynku. Na występujących mechanizmach psychologicznych inwestorów mogą także łatwo żerować manipulanci i oszuści. Powyżej wspomniane zjawiska to jedynie ułamek katalogu opisanych przez naukowców prawidłowości ludzkich zachowań. Być może warto, obok poszerzania wiedzy techniczno-ekonomicznej, poświęcić chwilę lub dwie na zgłębianie tajemnic finansów behawioralnych. Jak wiadomo, poznanie wroga to pierwszy krok na drodze do pokonania go. Istnieją pewne wskazówki, mające na celu przełamanie występujących prawidłowości. Należeć będą do nich na przykład: ustalenie dokładnego (oraz realnego) celu inwestowania i obiektywnych miar i kryteriów oceny ich zasadności, dywersyfikacja portfela, podejmowanie decyzji poprzedzone czasem na ochłonięcie z ewentualnych emocji, notowanie wyników by uniknąć zawodności pamięci, podchodzenie z rezerwą do niesprawdzonych informacji czy wreszcie najzwyklejsza ludzka pokora. Czy jednak to wystarczy, gdy wrogiem dla racjonalnego i efektywnego inwestowania okazuje się być nasz umysł?

Magdalena Luchowiec
YPI Consulting